Przymierze oka i duszy.

Przymierze oka i duszy.

Poetycki esej o przedmowie do katalogu wystawy obrazów Władysława Ślewińskiego, napisany przez Jana Kasprowicza.

Są w historii sztuki słowa, które nie starzeją się jak stary papier katalogu, lecz zachowują ciepło dłoni, która je spisała. W 1907 roku we Lwowie Jan Kasprowicz ujął w pióro nie tyle krytyczną recenzję, ile wyznanie wiary. Stając przed płótnami Władysława Ślewińskiego, odrzucił chłodną nomenklaturę estetyki na rzecz żywej, pulsującej więzi. Spotkania dwóch duchów, z których: jeden maluje pędzlem, a drugi słowem.

Przedmowa Kasprowicza to cichy akt strzelisty w stronę malarstwa, które nie przymila się do widza. Poeta patrzy na kreskę Ślewińskiego: grubą, surową, niemal bezwzględną. Dostrzega w niej rzadką w świecie cnotę: prawdę. W świecie, który tak łatwo myli prawdę z fotograficzną ścisłością, Władysław Ślewiński, artysta malarz: przywraca rzeczom ich głęboki, duchowy ciężar. Kasprowicz odnajduje u niego niezwykłą organiczność: oko malarza czuje, a jego dusza widzi. Nie ma tu rozdzielenia na chłodną obserwację i pusty sentymentalizm. Wszystko staje się jednym narządem poznania.

Ta proza poetycka Kasprowicza prowadzi nas przez pejzaż pełen milczenia. Przez poronińskie śniegi, zczerniałe chałupy, dymiące turnie Giewontu i Murania, aż po Bretanię i falujące, obce morza. Kwiaty u Władysława Ślewińskiego, te maki, anemony i słoneczniki, nie są dla poety jedynie dekoracją zgasłą na kliszy. To: „wiecznie żyjące indywidualizmy”, wewnętrzne monologi natury, przełożone na muzykę linii i barw.

Niezwykły jest również sposób, w jaki Jan Kasprowicz czyta portrety malarza. Spoglądając na : „Góralika-sierotke” czy „Dąbkową z Czarnego Lasu”, poeta widzi obronę poezji przed uziemszczeniem. Władysław Ślewiński nie nakłada na swoich bohaterów alegorycznych masek, nie każe im płakać na pokaz ani nosić żebraczych toreb. A jednak z tej prostej postaci na krześle, z surowego układu dłoni i spojrzenia, bije nagi, nieukryty symbol ludzkiego losu. To czyste malarstwo, wyzwolone z pęt anegdoty i literackich: „szpargałów”, staje się paradoksalnie najbardziej poetyckie.

Jan Kasprowicza zamyka przeczucie w nadzieji. Poeta, pomny powrotu Władysława Ślewińskiego z gwaru paryskich bulwarów w ciche, chłodne podtatrzańskie strony, prosi go o jedno: by nie zrażał się ewentualną głuchotą świata. To głębokie przymierze dwóch wygnańców codzienności, którzy w zgiełku epoki odnaleźli wspólną przystań. Tam, gdzie czujące oko spotyka widzącą duszę, a sztuka staje się prostym, bezkompromisowym przykazaniem natury.

Jarosław Miaskiewicz 

Prezes Towarzystwa Miłośników Malarstwa Władysława Ślewińskiego

Fot.: Obraz olejny o wymiarach: 42cm na 36 cm namalowany ok. 1907 roku przez Władysława Ślewińskiego pt.: ” Mąki ” ,jest własnością : Muzeum Narodowe w Poznaniu